sobota, 30 sierpnia 2014

#5 Moje kosmetyki do makijażu - co polecam, a czego nie.

Cześć! :)
Z góry przepraszam, że tak długo mnie tu nie było, nie mogłam jakoś zebrać się, żeby coś napisać. Starałam się te ostatnie dni wakacji wykorzystywać w stu procentach. Wczoraj byłam z przyjaciółmi w Łodzi. Pochodziliśmy troszkę po Piotrkowskiej i po Manufakturze. Musiałam kupić mamie magnolię, nie spodziewałam się, że ten kwiat jest tak ogromny. Głupio mi było z nią chodzić, wszyscy ludzie patrzyli się nam nie bardzo dziwnie haha:). Planuję kupić sobie jakieś nowe buty, znalazłam wczoraj maxy w który się zakochałam. ♥

Muszę jakoś przekonać rodziców! :)

Co w dzisiejszej notce? 
Trochę o moim makijażu.
Chyba jak większość dziewczyn uwielbiam się malować. Wykonywanie makijażu to w jakimś stopniu moja pasja, lubię malować moje koleżanki i myślę, że wychodzi mi to całkiem nieźle. 
Moja kosmetyczka pełna jest rzeczy, których nie używam.
Dziś pokażę wam jednak tylko te, które przydają mi się praktycznie codziennie.

1. Tusz do rzęs.
ASTOR, BIG&BEAUTIFUL BOOM
VOLUME MASCARA
Mam już drugie opakowanie tego tuszu.
Lubię go przede wszystkim za szczoteczkę, która wygląda tak:
Tusz świetnie pogrubia, wydłuża rzęsy.
Nie obsypuje się. 
Uwielbiam mocno podkreślone rzęsy, dlatego 
nakładam go jednorazowo dość sporo,
jednak spokojnie starcza mi na około 3 miesiące.
Efekt na moich rzęsach :)
Cena to koło 35zł. 
Myślę, że się opłaca.
Czy polecam ten tusz?
Zdecydowanie tak, jednak teraz poluję na
wodoodporną wersję. :)

2. Podkład
Zacznijmy od tego, że posiadam dość tłustą cerę.
Często wyskakują mi jakieś krosty, nie tak dużo jak kiedyś,
ale jednak chcę skutecznie je ukrywać. 
Starcza mi do tego zwykły krem BB. 
Używam najczęściej  ASTOR Skin Match Care
na zmianę z Essence all-in-one BB Cream.
(Odcień 100 Ivory)
(Odcień 02 natural)
Nie wiem, czy krem z Essence jest dostępny w Polsce, 
ponieważ dała mi go koleżanka. Był kupiony w Holandii.
Oba te kremy dobrze sprawdzają się na mojej skórze.
Astor ma moim zdaniem lepszą konsystencję, przy Essence jest ona trochę
zbyt gęsta, przez co trudniej się go aplikuje.
Z wytrzymałością obu produktów też nie mam problemów.
Polecam używanie do nich pudru, ponieważ skóra się po nich świeci.
Czy polecam te produkty?
Tak, do lekkiego przykrycia niedoskonałości są okej :)

3. Kredka do brwi.
Posiadam praktycznie czarne brwi, jednak kredkę
mam brązową, ponieważ wprost nienawidzę brwi zwanych *odrysowanymi od szklanki*,
uważam takie coś za bardzo sztuczne i oszpecające całą twarz. 
Ładnie podkreślone brwi są fajne, ale trzeba podkreślać je z umiarem.
Kredkę kupiłam za około 7zł w Drogerii Natura, posiadam ją od zimy
2014 roku, nie zużyłam jeszcze nawet połowy, więc stwierdzam, iż jest to wydajny produkt. 
Kredka jest miękka i tworzy satysfakcjonujący mnie efekt. 
Czy polecam ten produkt? 
Tak, jest tani, wydajny i daje fajne efekty. Plusem jest zamknięcie
ze szczoteczką do rozczesywania brwi, naprawdę się przydaje! :)

4. Kredki do oczu, eyelinery.
Raczej rzadko maluję sobie kreski, zazwyczaj nie chce mi się tego robić.
Nigdy nie potrafiłam na obu powiekach tak samo ich wykończyć,
dlatego też moje kreski są zazwyczaj cieniutkie, bez żadnego zawijaska
na końcach. 
Kiedyś używałam eye-linera Maybelline Mister Precise,
był to MÓJ NAJGORSZY I NAJDROŻSZY EYE-LINER.
Zasechł mi po jakimś miesiącu, a zapłaciłam za niego 25zł.
Aktualnie posiadam dwa eye-linery: 
Catrice Cat Eyes

Ten eyeliner dostałam także od koleżanki z Holandii (buzi Agata! :*).
Przypomina trochę marker.
Częściej służy mi do dokańczania kresek niż całkowitego ich malowania,
gdyż maluje on grubo. 
Czy polecam ten produkt? 
Polecam go szczególnie dziewczynom które lubią ładne końcówki kresek,
dziewczynom niewprawionym (takim jak ja) proponuję wybrać
kosmetyk z cieńszą końcówką.


Vipera All Seasons
Uwielbiam ten eyeliner! Dostałam go na MIKOŁAJKI 2013,
MAM GO DO DZIŚ! :)
Co prawda, powoli mi się kończy i muszę kupić sobie drugi.
Kreska praktycznie się nie ściera. Pędzelek
jest cieniutki i bardzo wygodny. 
Plusem jest cena, bo wynosi na pewno mniej niż 20 zł.
Czy polecam ten produkt? 
Zdecydowanie tak! :)


Mini-me eye liner z miss sporty.
Ja na ten produkt mówię po prostu kredka do oczu 
w kolorze białym, używam go do podkreślania dolnej części oka.
Daje to efekt rozświetlający, oczy wydają się jaśniejsze.
Cena to około 12-13zł.
Czy polecam ten produkt?
Jak najbardziej, kredka jest miękka, dobrze się nią maluje.



5. Róż do policzków.
Różu nie używam codziennie. 
Staram się nie kłaść go zbyt dużo, żeby uniknąć efektu lalki Barbie.
Posiadam róż Natural Beauty firmy Essence.
Cena to około 10zł, dostępny jest w drogeriach Rossman.

Mam go od wakacji 2013 roku.
Szczerze to już mi się trochę znudził.
Denerwuje mnie jego opakowanie, pudełeczko musiałam kleić,
ponieważ mi się rozpadło. Planuję w najbliższym czasie
zakupić jakiś nowy kosmetyk w tym typie. 
Czy polecam ten produkt?
Jako pierwszy róż sprawdza się dobrze.
Na tę chwilę kupiłabym jednak trochę lepszą wersję. 

6. Wykańczanie makijażu.
W tym punkcie pokażę kosmetyki, których używam tylko opcjonalnie.





Korektor Synergen (zakupiony w Rossmanie za ok. 6zł na wyprzedaży).
Używam tylko gdy wyskoczy mi jakaś krosta. 
Dobrze kryje niedoskonałości. Ładnie pachnie. 
Polecam go :)


Puder Synergen.
Hm... Jest to produkt który ładnie matuje, mi zdecydowanie wystarcza.
Posiada jednak minusy, które strasznie mnie denerwują,
mianowicie puder okropnie się kruszy. 
Po drugie gąbeczka..
Jak widzicie na załączonym zdjęciu, strasznie się ona zdziera. 
Posiadam ten puder od maja. Zostało mi go jeszcze sporo,
nie używam go na codzień, ale mogę stwierdzić, że jest dość wydajny.
Czy polecam ten produkt?
Jeżeli ktoś tak jak ja używa pudru dość rzadko, Synergen sprawdzi się.
Jeżeli puder to nieodłączna część codziennego makijażu, radziłabym sięgnąć
po coś z wyższej półki. 


To już wszystko. Jeżeli ktoś z was używał tych kosmetyków i chcę
się podzielić ze mną swoimi uwagami, piszcie w komentarzach lub na mój e-mail! :)
Miłego wieczoru
Buziaczki, Isia :) <3















poniedziałek, 25 sierpnia 2014

#4 Coś o mnie, czyli jak lubię się ubierać.

Czeeeść! :) 
Jak tam żyjecie? Mam nadzieję, że dobrze, tak jak ja :)
Dzisiejszy dzień był bardzo fajny, chociaż troszkę zmarzłam.
W tym poście chcę pokazać Wam, jak najbardziej lubię się ubierać. Poznacie trochę mój styl i rzeczy, w których czuje się najlepiej. Jeżeli chodzi o bluzki, to najchętniej ubieram białe, po prostu dobrze czuję się w tym kolorze. Do tego najlepiej jakieś buty w kolorach nude + jasna spódniczka, ewentualnie legginsy. Na wierzch jeansowa kurteczka. Uwielbiam chodzić tak ubrana. Myślę, że jest to bardzo dziewczęce. Czasem noszę oczywiście też sportowe rzeczy, adidasy i dresy, jednak zdecydowanie wolę spódnisie.
Kiedyś nie przywiązywałam jakiejś większej wagi, do tego jak sie ubieram. Mój styl kształtuje się wraz z wiekiem. Gdy myślę o niektórych rzeczach, które nosiłam rok temu, popadam w załamkę. Myślę, że każda dziewczyna tak ma. Mam obsesję na punkcie szpilek, niestety, posiadam tylko czarne, ale gdy będzie okazja na pewno zaopatrzę się w więcej par.

Buciki, które chciałabym mieć: 

DeeZee

DeeZee
DeeZee
DeeZee aaawww *.* ♥

Labotti

A teraz przejdźmy do zdjęć z dzisiaj :)

Założyłam spódniczkę, którą mogliście zobaczyć w poprzednim poście. 
Kurtki wam nie pokazywałam, a również jest z lumpeksu, 
wybaczcie, zapomniałam o niej. Podwinęłam w niej rękawy.
Bluzka jest biała, rękaw 3/4, tutaj tego nie widać, z przodu ma jeszcze kieszonkę.
Buciki kupiłam w sklepie u siebie w mieście, uwielbiam je. 
Mają przepiękny kolor. 






Potem zrobiło mi się chłodno, więc spódniczkę zamieniłam na szare legginsy 
kupione w H&M'ie.



Jakąś szczególną stylistką nie jestem, ale tak ubrana czuję się najlepiej.
Odzwyczaiłam się od noszenia dżinsów i teraz wybieram tylko
legginsy bądź tregginsy. 

Mam nadzieję, że post Wam się spodobał.
Miłego wieczoru :)
Buziaki, Isia! :**








niedziela, 24 sierpnia 2014

#3 Moje rzeczy z lumpeksów i outletów.

Cześć! :)
Właśnie siedzę z henną na głowie.
Tym razem pomogła mi z nią mama, więc
mam nadzieję, że efekty będą jeszcze lepsze.
Za oknem powoli robi się jesień,
wielka szkoda, że wakacje już się kończą. 
Znowu będę cierpieć na brak czasu...

W dzisiejszym poście pokażę Wam moje zdobycze
z lumpeksów i outletów. 
UWIELBIAM KUPOWAĆ W LUMPEKSACH.
Jara mnie to bardziej niż zakupy w normalnych sklepach.
Zdania są podzielone - niektórzy  lubią tego typu sklepy, 
a inni omijają je szerokim łukiem.
Ja nie mam uprzedzeń co do noszenia ubrań po kimś,
zawsze kupione w secondhandach ciuchy piorę
i dopiero potem zakładam, więc nie widzę w tym
nic niehigienicznego ani obrzydliwego. 
Co najlepsze, ciuchy które najczęściej i 
najchętniej zakładam, pochodzą właśnie z tego typu sklepów. 
Nie wspomnę już o pieniądzach, które oszczędzam... ;-)
Odwiedzam lumpeksy w moim mieście,
jednak częściej zaglądam do tych w Poznaniu.
W tym mieście mam brata, do którego jeżdżę stosunkowo
często. Mam tam już kilka sprawdzonych sklepów, w których 
zawsze znajduję coś ciekawego. :) 

Przepraszam za jakość zdjęć, jednakże musiałam
używać lampy błyskowej,
gdyż za oknem szaro i pada. :(

Na początek lumpeksy.
Zacznę od dolnych części garderoby. 



Te szorty zakupiłam jakoś na początku maja w Poznaniu.
Zapłaciłam za nie ok. 5-6zł.
Jest to zwykły dżins, prawdopodobnie kiedyś były to
długie spodnie, które zostały obcięte.




Ta spódniczka w rzeczywistości ma troszkę inny kolor,
że tak to nazwę "razi" po oczach. Można ją nosić też jako bluzkę.
Kupiłam ją pod koniec czerwca tego roku w Poznaniu.
Firmy niestety nie znam, cena to ok. 3-5zł.


Moja ukochana spódniczka! Dałam za nią z 6zł,
jest cudowna! Posiadam również podobną, czarną,
za którą w New Yorkerze zapłaciłam... 40zł.
Kupiona w Poznaniu, w te wakacje, na początku sierpnia.

Spódnica w kwiatki z łęczyckiego lumpeksu.
Musiałam wszyć w nią gumkę, ponieważ ze mnie spadała.
Kosztowała ok. 7 zł, urzekły mnie te wzorki, które na niej
występują. Uwielbiam wszystko co jest w kwiatki! :) 


Spódniczka w jakieś takie zawijaski, nie wiem, czy można
nazwać to azteckimi wzorkami? Haha :)
Jest z Atmosphere, kosztowała ok. 8zł, kupiona w Poznaniu w 2013 roku :)

Bluzeczki/sukienki/koszule: 

 Tę bluzeczkę w panterkę kupiłam w wakacje 2013 w Poznaniu.
Nie pamiętam już, ile za nią zapłaciłam, wydaje
mi się, że coś ok. 10 zł. Nie wiem, z jakiej pochodzi firmy,
na metce ma rozmiar M, jednak jest strasznie szeroka.

Bluzka z rękawem 3/4. Zwykła, idealna na aktualną pogodę.
W świetle lampy błyskowej dokładnie widać nadruk,
w świetle dziennym jest on widoczny gorzej. Cena to może z 5zł, kupiona w Poznaniu.


Krótki koronkowy topik, cena to 2zł. 
Kupiony również w Poznaniu w te wakacje.
Na razie go nie używam.


Bluzka z guzikami z H&M, kupiona chyba w zimę tego roku w Poznaniu.
Marzyłam o takiej bluzce! W rzeczywistości ma kolor lekko kremowy,
rękawy można podwinąć. Rozmiar z metki to 34, jednak spokojnie w nią weszłam.
Cena to coś około 7zł.


Luźna bluzka w paski z H&M, rozmiar to M, jednak jest bardzo szeroka.
Kupiona w Poznaniu w wakacje 2013.


Stary sweterek, mam go już dobre kilka lat.
Kupiony w lumpeksie w Łęczycy, nie pamiętam za ile.
Uwielbiam chodzić w nim po domu :) 
O ile dobrze pamiętam jest z KappAhl'a :)





Koszula, którą przerobiłam sama w zimę 2013 roku.
Nie mam niestety zdjęć przed jej przerobieniem.
Wybieliłam ją i dodałam ćwieki,
niestety nie chodzę w niej, ponieważ nie czuję się dobrze
w koszulach. 



Sukienka ONLY, idealna na plażę. Z tyłu ma sznureczki i można
ją zawiązać w talii. Cena to ok. 5-8zł. Kupiona w Poznaniu w
czerwcu tego roku. 


 Z outletów jak na razie posiadam dwie rzeczy:



Spóodniczka z Bershki, zakupiona w łęczyckim outlecie. 
Cena to 20 zł. Jest cudowna!



Bluzka z baskinką z ONLY, kupiona w outlecie w Poznaniu.
Kosztowała 90zł, ja dałam za nią 40. 
Rozmiar to 40, niestety mniejszych nie było.
Urzekł mnie w niej koronkowy kołnierz.
Planuję założyć ją na rozpoczęcie roku szkolnego. 


Mam nadzieję, że post Wam się podoba.
Nie wstydźcie się i tak jak ja przekonajcie się
do zakupów w lumpeksach. 
Chętnie pooglądam także wasze zdobycze. 
Linki zostawiajcie w komentarzach. :) 

Dzięki i do usłyszenia wkrótce :)
Buziaki, Isia :)