wtorek, 19 sierpnia 2014

#2 Historia moich włosów


Cześć :)


Długo zastanawiałam się, o czym napisać. Wiecie jak to jest, na początku ma się miliony pomysłów.
Zdecydowałam, że opowiem trochę o swoich włosach, które stały się moją obsesją. 


Naturalny kolor moich włosów to ciemny brąz (bez hejtów, zdjęcie z 3 klasy podstawówki...).
Nigdy nie miałam z nimi jakichś szczególnych problemów, 
obcinałam je na krótko, ponieważ z takimi było mi wygodniej. Aż poszłam do gimnazjum...
Chyba każdej dziewczynie mniej więcej w tym wieku zaczyna się chęć na eskperymenty.
W wakacje po skończeniu pierwszej klasy gimnazjum pofarbowałam swoje włosy na blond.
Uużyłam do tego farby Loreal Preference, nie pamiętam już dokładnie jakiego odcienia.



Miałam wtedy włosy mniej więcej do ramion. Tak oto właśnie wpadłam w szał farbowania, zaczęłam eksperymenty z odcieniami, zaczarowana komplementami znajomch *do twarzy ci w jasnych włosach*,*o jaki piękny blond!*. 
W skrócie, całe włosy farbowałam na blond:
 lipcu i sierpniu 2012

wrześniu/październiku 2012,
grudniu 2012,
czerwcu 2013,

lipcu 2013,
W grudniu 2013 pofarbowałam już tylko odrosty. Sześciokrotnie potraktowałam CAŁE włosy najsilniejszymi farbami, głupio wierząc w obietnice producenta, że przecież ONE NIE NISZCZĄ WŁOSÓW.
Jak na tym wyszłam? :) 
Moje włosy są przesuszone, łamią się, wypadają. Tak właśnie działają te "nieniszczące farby"
A co było po grudniu 2013 roku? 
8 miesięcy męczyłam się z odrostami, nie będąc do końca pewna, co zrobić - zafarbować włosy na blond,
czy może wrócić do naturalnego koloru?

Zdjęcie z maja 2013.

Aż w końcu podjęłam decyzję.
Przerzuciłam się na farbę naturalną. Kiedyś przypadkiem natrafiłam na bloga, w którym opisano farbowanie Henną. Postanowiłam, że też spróbuję.


Hennę zamówiłam na allegro
>>LINK<<
Wybrałam odcień "Orzechowy brąz", ponieważ henna z większą ilością indygo (farbnik) mogłaby wyjść na mych mocno rozjaśnionych włosach... niebieska.
Na początku nie wiedziałam jak się do tego wszystkiego zabrać, od czego zacząć. Postępowałam tak, jak mówiła instrukcja. Całą hennę (100g) rozrobiłam z ciepłą wodą, dwiema łyżkami czarnej kawy, odrobiną odżywki bez SLS itp. Umyłam głowę jakimś ziołowym szamponem. Owinęłam włosy ręcznikiem.
Hennę niestety musiałam nałożyć sobie sama, przez co nie wyszło mi to zbyt równo. Trzymałam ją ok. 3,5h, po czym zmyłam ciepłą wodą. 

Jakie mam odczucia?
JESTEM ZACHWYCONA! :)

Przede wszystkim henna odżywiła moje włosy. Stały się miękkie, błyszczące. Nie mogłam umyć głowy przez 48 godzin, więc ciągle czułam zapach ziół (kojarzyło mi się on z zapachem owsa) i kawy. Na początku kilka kosmyków wyglądało, jakby były zielone. Jednak ten odcień zniknął. Bardzo podoba mi się mój nowy kolor nawet bardziej niż blond. 


Zdjęcie robione 24 godziny po farbowaniu.
(jutro prawdopodobnie będzie poprawka)
Czy polecam tę metodę? Pewnie! Jeżeli marzycie o długich, zdrowych włosach w pięknym
kolorze, sięgnijcie po Hennę Khadi. Na rynku dostępne są również wersje: czarna, ciemnobrązowa, jasnobrązowa, bezbarwna (która ma na celu głównie odżywienie włosów bez koloryzacji). 


Jeżeli macie więcej pytań - piszcie do mnie. Chętnie na wszystkie odpowiem :) Buziaki.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz