Czeeść! :) Jezu, całe szczęście już wtorek, jeszcze tylko środa, czwartek i wreszcie odpoczynek... Potrzebuję tych wolnych dni, mam nadzieję, że się nie zanudzę. Mam już trochę planów, no ale czy wypalą to się okaże. U mnie raczej wszystko po staremu, dopadają mnie powoli jesienne smutki, coraz bardziej potrzebuje słodyczy, ale to chyba normalne w tej porze roku. O nauce nawet nie chce mi się pisać, bo mnie krew zalewa...
W dzisiejszym poście pokażę wam kosmetyki, których używam do swoich włosów. W sumie nie dbam o nie teraz szczególnie tak jak wcześniej, ponieważ je obcięłam i zwyczajnie większość moich problemów zniknęła. Swoją drogą, to bardzo ekonomiczne rozwiązanie, bo za obcięcie dałam jakoś 25zł, a na odżywki i inne głupoty potrafiłam wydawać o wiele grubszą kasę. Czekam na to, aż włosy mi urosną, uwielbiam długie włosy, ale nie cierpiałam moich suchych, obrzydliwie zniszczonych kłaków. Potrafiłam siedzieć i przez nie ryczeć, uwierzcie. Jak teraz patrzę na stare zdjęcia to w sumie ciut mi przykro, bo włoski miałam już dość długie, no ale jak już kiedyś pisałam to nie ręka. :)
Gdy miałam zniszczone włosy stawiałam bardziej na kosmetyki naturalne, bez wysuszających składników. No wiecie, żadnych SLSów i innych takich głupot. Teraz w sumie nie zwracam na to uwagi, mogę wreszcie kupować sobie różnorodne szampony i odżywki drogeryjne a nie szukać jakichś specjalnych po Łodziach, Poznaniach i w internecie.
Zacznijmy więc od szamponu. Aktualnie posiadam dwa - Goodbye Damage Garniera i szampon Biovax. Pierwszy to zwykły szampon drogeryjny, Biovax to typ wyżej wspomnianych kosmetyków naturalnych. Pomarańczowy Garnier z nowej serii Goodbye Damage kupiłam w Biedronce (hah) około dwa dni temu, więc właściwie na razie go testuję. Jego wadą jest na pewno konsystencja - leje się niemiłosiernie, jak zwykła woda... Ale przynajmniej pachnie pięknie i bardzo dobrze się pieni, nie trzeba nakładać go dużo. Nie liczę na to, że w jakiś super sposób naprawi moje włosy, bo właściwie już nie ma czego naprawiać, ale do stosowania co dwa dni nadaje się idealnie. :)
Biovaxu nie używam już często, właściwie ok. raz na tydzień, ponieważ nie zawiera on soli, moje włosy po nim szybciej się przetłuszczają, co jest uciążliwe. Szampon nie pieni się, no ale coś za coś. Kosmetyki Biovaxu mają nieziemski zapach, te, które ja posiadałam jeden po drugim skradały moje serce. Zaletą tej marki są dobre składy i niska cena. Dostępne w Łęczycy na ulicy Poznańskiej w sklepie ze zdrową żywnością, polecam. Ten szampon kosztował ok. 20zł. Mam wersję z keratyną i jedwabiem :)
L'biotica - Biovax keratyna i jedwab szampon
Garnier Fructis Goodbye Damage - szampon
Odżywka, hm... Z tym zawsze miałam problem. Kiedyś nie używałam jej w ogóle, ale z czasem zaczynałam coraz bardziej interesować się pielęgnacją włosów i tak to się zaczęło. Pamiętam te czasy, jak miałam miliony odżywek które kładłam na włosy jedna po drugiej... Wariacje gimnazjum haha :)
Garnier Fructis Goodbye Damage - odżywka
Aktualnie posiadam jedną typową odżywkę, z serii Goodbye Damage, kupioną w drogerii Noel za jakieś 9 zł (nie kupujcie w POLO, bo przepłacicie!!!). Mam ją z trzy tygodnie i już mi się kończy, ponieważ stosuję ją po każdym myciu. Pachnie cudownie <3. Lubię w niej to, że moje włosy są po niej miękkie i łatwiej się rozczesują, jak to po silikonach zwykle bywa. Całe szczęście jest gęsta, a nie taka wodnista jak szampon. Podoba mi się, ale teraz planuję kupić Garniera Oleo Repair :)
Receptury Babuszki Agafii - Syberysjki balsam na kwiatowym propolisie
W swojej kolekcji posiadam także balsam do włosów, nie wiedziałam, czy podpiąć go pod odżywki czy maski, no ale jednak zdecydowałam się na tę pierwszą kategorię. Dostałam go od bratowej, która używa wyłącznie kosmetyków naturalnych (nie narzekam na to :). Miałam z tej serii też szampon, ale już dawno mi się skończył. Balsam na kwiatowym propolisie (cokolwiek to jest...) od "Babuszki Agafii" (hahaha strasznie mnie śmieszy ta nazwa). Te kosmetyki są naprawdę dobre, a jeszcze tańsze i w większych butelkach niż Biovaxy! Takie butelki 600ml kosztują mniej niż 15 zł... Niestety, w Łęczycy są raczej nie dostępne, bratowa sprowadza je z jakiejś strony internetowej. Jeżeli będziecie mieli okazję przetestować, to polecam! Zapach kwiatków jest git :)
L'biotica - Biovax Keratyna i Jedwab - maska
Maski do włosów używam rzadko, raz na tydzień, niestety ta wyżej już mi się skończyła i fotografowałam w sumie puste pudełko. Z tej samej serii co wyżej pokazany szampon. To już moje 2 opakowanie tej maskii, lubię ją za zapach, za to, że włosy po niej są miękkie, na pewno też odżywione. Maska nie jest droga (mam wersję mniejszą) i kosztuje chyba mniej niż 15zł. Teraz chcę przetestować jakąś maskę Kallosa, ale muszę po nią jechać do Łodzi, może w sobotę będzie okazja.
Isana Hair - Odżywka do włosów łamliwych i matowych
Mgiełka, odżywka w sprayu czy jedwab, jak kto tam woli, z Rossmana, za 5zł, używam sobie od tak, żeby włosy mi nią ładnie pachniały i żeby ułatwić rozczesywanie, nie oczekuję od niej właściwie niczego, ponieważ za piątaka nie spodziewam się cudów. :) Mam już drugie opakowanie i jako taką odżywkę pomocniczą polecam jak najbardziej. :)
Wella Dry Stage Thermal Image
Spray termoochronny, który znalazłam w domu niedawno, prezent od siostry. Używam go tylko jak suszę włosy no i gdy sporadycznie je prostuję. Przeznaczony do włosów suchych, ale mi zdarza użyć się na mokre... :) Jest z firmy Wella i jest taki biało-różowy i trzeba nim wstrząsnąć. Kosztuję coś powyżej 30zł (what? :o tak mówi wujek Google) Za taką cenę to chyba musi być serio dobry. U mnie jako spray do suszenia sprawdza się ok :).
Sporadycznie zdarzy mi się także naolejować włosy, niestety, nie potrafię zmywać oleju. Żeby całkowicie domyć włosy muszę szorować je z 3 razy... Niemniej jednak olejowanie jest cudownym zabiegiem odżywiającym. Ja mam olej sezamowy z Biedronki, stosowałam też kokosowy ale jest on bardzo niewydajny jak dla mnie, zdecydowanie wolę ten. :) Zapach sezamu długo trzyma się na włosach, jest przyjemny i mi nie przeszkadza. Olejuję włosy suche i olej trzymam ok. 1-2 godzin.
W sumie to nie mam tych kosmetyków dużo, ale wolę mieć ich tyle niż Bóg wie ile zastanawiać się czego to dzisiaj użyć, ha :).
Co chciałabym przetestować na swoich włosach?

Maski Kallos - są bardzo tanie i podobno całkiem dobre. Dostępne w drogeriach Hebe.

Wcierka Jantar dostępna na szczęście w moim mieście w cenie 13zł, super!!! Muszę mieć! :)
Chcę także zakupić szampon przyspieszający porost włosów, mam już upatrzony jeden, ale nie mogę go teraz znaleźć. Pokażę kiedy indziej. Planuję też zakup Tangle Teezer'a, na szczęście w Łęczycy już też są, więc mam pod nosem! Szkoda, ze za 45zł... :) Haha
To już wszystko na dziś. Pomyślę, co napisać w następnym poście i się odezwę! :)
BUZIOLE, ISIA.












ooo gdzie Tangle Teezer są dostępne w Ł-cy? <3
OdpowiedzUsuńolej z włosów najlepiej zmywać nakładając na te naolejowane włosy sam szampon, wetrzeć, zmyć wodą i potem normalnie umyć, nie polecam myć włosów 3 razy, gdyż znowu je wysuszasz :)
OdpowiedzUsuńDzięki, muszę tak spróbować :)
Usuń